Powiedzmy, że nagle odłączyli ci internet, telewizję i zabarykadowali twoje drzwi. Nie, to nie atak zombie z serialu, w którym gra szeryf, ani nie inwazja obcych. Co robisz, gdy już posprzątasz wszystkie półki z kulek kurzu, pośpisz tak, że będziesz miał dosyć i skończysz podziwiać ścianę, w którą wpatrywałeś się przez ostatnie półtorej godziny? Może poczytasz? Ależ oczywiście, że nie. Bo wszyscy wiedzą, że czytanie jest do dupy. I dlatego nikt już książek nie rusza, nawet kijem z odległości pięciu metrów.

książka książki dlaczego warto czytać książki co daje czytanie książek

DLACZEGO?

Większość odpowiada: bo próbowałem ,ale było nudno. No pewnie, że było, skoro jedyne książki, które kiedykolwiek dotknąłeś to podręczniki i lektury, które z rozrywką mają tyle wspólnego, co McDonald z dietą.  Jeśli tłumaczysz się tym, że nie czytasz, bo nie poniosło cię Jądro Ciemności, to uwierz – nikt nie połykał tego z zachwytem, ale przyczyniło się do zlikwidowania bezsenności u trzech czwartych polskich uczniów, którzy w ogóle podjęli wysiłek polegający na przeczytaniu pierwszego zdania. Ja się nie dziwię, że nie czujesz ekscytacji i podniecenia, czytając o tym, jak Baryka przebija się przez rewolucję w Przedwiośniu, ale czemu, do cholery, nie ruszysz tyłka do biblioteki i nie spróbujesz czegoś nowego, co – no nie wiem, pomyślmy – NIE JEST LEKTURĄ?

kubek czytanie herbata książki książka

Poza tym, powiedzmy sobie szczerze: ludziom się nie chce. Wolą poczytać o tym, że Miley Cyrus znowu przedłużyła włosy, a Doda po raz kolejny pogodziła się z Majdanem, bo to nie wymaga wiele wysiłku i na upartego, gdybym mocno chciała, nauczyłabym tego mojego kota. No wiecie, przesuwania myszką w dół, szybkiego obczajania zdjęć i czytania tytułu lub co piątego zdania. Myślę, że Maciek szybko załapałby, o co chodzi. I nawet zostawiałby ambitne komentarze o treści: Pierwszy! Skomentowałem pierwszy! Jakby kogoś to naprawdę obchodziło…


DOBRA, NIE CZYTAM, NO I CO Z TEGO?

Ano to, żeś trochę tępy*. Nie dotykając w ciągu roku nawet dużym palcem u stopy okładki jakiejkolwiek książki (może być nawet spowiedź Anji Rubik, czyli o tym, jak kroić listek sałaty tak, żeby starczyło na jeden dzień) ogłupiasz się o jakieś dwieście procent. Serio. Myślisz, że dlaczego masz problem z tym, czy orzeszek napisać przez „ż” czy może walnąć tam „sz”? Nie wspominając już o tych wszystkich bykach, którymi bombardujesz jak oszalały, pisząc pseudofilozoficzne rozkminy na fejsbukowej tablicy.

ładne okulary zwykłe do pracy do czytania

Książki to też powiększenie zasobu słownictwa, co przydałoby się sporej liczbie osób, które gdy nie mogą znaleźć słowa, walą siarczyste „ku*wa, no wiesz, no…”.  No właśnie nie wiem, cholera, nie wiem.

Wiedza. To kolejny atut, który przydaje się w codziennym życiu. Wiem, że większości wystarczy, jak orientują się, jak ma na imię prezydent, że PiS jest zły, Rosjanie odpowiedzialni za tupolewa, a w lumpie w czwartki jest przecena 40 %, ale uwierzcie – tylu z was stara się być fajnym, kreuje się na takich, których warto lubić, ale niczym się nie różnicie, bo jedynym, co wiecie jest to, co łaskawie znajdą dla was dziennikarze w TVNie i puszczą wieczorem w Faktach. A potem możecie to skomentować na fejsie, mój Boże, jestem pod wrażeniem waszego intelektu, serio. Dacie autograf?

NA ZAKOŃCZENIE TEGO OPIEPRZU

Ja nie mam zamiaru zmuszać, nikogo nie będę siłą do książki przyklejała, ale ci, którzy ich tak nienawidzą – spróbujcie. A może akurat coś wam się spodoba? Robię to dla was i dla siebie. Dla waszego dobra i mojego własnego interesu, bo chciałabym żyć w kraju, w którym ludzie mają mózg, a nie sieczkę zmiksowaną przez głupie strony internetowe, seriale dla słit nastolatek i pudelki, na których piszą tylko i wyłącznie o Kasiach Cichopkach i Rabczewskich.
Amen. Możecie się rozejść do domu.

* bardzo GENERALIZUJĘ. Nie brać do siebie… chyba.

Przeczytaj także:

  • Anonymous

    Nienawidzę Cię. Przez Ciebie chyba idę coś przeczytać, bo czuję się jak tępak :< /Lil.

    • mh

      Idź, idź, poczytaj, będziesz bardzo MONDRA, mówię Ci;)

  • Ojojoj, szybko, szybko czytałam tego posta, żeby zdążyć i jako PIEWSZA! napisać komentarz… ale już ktoś mnie wyprzedził ;(

    • mh

      Cholera, no widzisz! Może następnym razem Ci się uda?

  • bogowie wszelacy, po tym wiadrze jadu cieszę się z jednego- czytam namiętnie, czytam dużo, czytam rozlicznie, czytam różnego gatunku bo kocham czytać i nawet mój mąż bywa przerażony ilością pochłanianych przeze mnie książek i niektórymi tytułami.
    jak można powiedzieć czytanie jest nudne? no jak?
    zawyżam srednią Polaków chyba…i za każdym razem kiedy zdaje sobie z tego sprawę, robi mi się mdło na ciele i duszy…

    • mh

      Ach, uważam tak samo! Też dużo czytam i nie rozumiem, jak ktoś może powiedzieć, że o jest nudne, no ale widocznie dla niektórych nudne być może.
      A te wiadro jadu to wiesz… z przymrużeniem oka. 😉

    • też nie rozumiem ale dzisiaj doszłam do wniosków, że każdy ma prawo-czytac albo nie. może nas to wkurzać niemiłosiernie ale do cholery..nikogo się nie zmusi.
      i zauważyłam-a to narasta- że wkurza mnie też moda na czytanie. zaczy się- jestem boska bo czytam. taka mądra i genialna przez to. zauważyłaś taki trend czy ja mam tylko halucynacje?
      ja lubię całe wiadra jadu:D jestem złośliwcem z natury:D

      i jakby nie było to lądowanie właśnie w krzakach-gdzieś musiało mieć początek, w jakimś kształtowaniu charakteru właśnie. nikt może nie powiedział, że taka fizyczność głebszego sensu nie ma.

  • Czytając to, wrażenie miałam jakby te słowa mnie bombardowały i konkretnie we mnie były wymierzone i w intelekt mój uwsteczniony. Ale przecież ja czyste sumienie mam, czytam kiedy mogę. Pudelka.

    O, to zapewne jesteś jednym z nielicznych szczęśliwców którzy dostali się na dziennikarstwo? 😀

  • Po pierwsze – Jądro ciemności bardzo polubiłam, ale dopiero po omówieniu w klasie. Wcześniej zajmowałam się lekturami, które wydawały mi się ciekawsze 🙂
    Po drugie – tak, generalizujesz, i chociaż wiele osób trzyma się z dala od książek, istnieje równie duże grono ludzi nie mogących bez nich żyć. Tych pierwszych ciężko uzdrowić, a i po co? Mają swoje zainteresowania. Warto mądrze dobierać sobie znajomych 😛

  • kruszyna

    czytanie książek jest tak samo nudne, jak oglądanie zmagań naszych sportowców na Igrzyskach Olimpijskich…

  • A ja mam zamiar przeczytać te książki, których nie przeczytałem w liceum, czyli lektury. Czemu nie czytałem? Albo się nie chciało, albo… nie nadążałem za tzw. programem. Bo jak tu przeczytać „Chłopów”, jak 5 dni później kolejna cegła do przeanalizowania?

    „Mistrz i Małgorzata” to najlepsza lektura szkolna. Nie wiem, może Tolkien powinien znaleźć się na listach szkolnych? Z drugiej strony np. taki Gombrowicz jest interesujący, ale czy licealista jest w stanie pojąć te wszystkie „gęby” i „upupianie”? Nie pamiętam jak było ze mną, chyba nie najgorzej, ale teraz jest znacznie lepiej z rozumieniem tego co czytam.

    Mam parę pozycji klasycznych do przeczytania, choćby Stendahl, „Czerwone i Czarne”. Podobno dobre, przekonam się. A co do samego czytania to nie ma co zachęcać samemu. Lepiej wspomóc się kimś, kto zrobi to lepiej. Vargasa Llosy wykład noblowski polecam. Oto manifest, który warto przeczytać:
    http://wyborcza.pl/1,97782,8801253,Pochwala_czytania_i_fikcji_literackiej___mowa_noblowska.html
    „Czytać nauczyłem się mając pięć lat, w klasie brata Justyniana w Colegio de La Salle w Cochabambie w Boliwii. Czytanie to najważniejsza rzecz, jaka mi się życiu przydarzyła. Prawie 70 lat później wciąż wyraziście pamiętam, jak magia przekładania słów z książek na obrazy odmieniła moje życie, obaliła bariery czasu i przestrzeni”.

  • Szczerze to jakby o mnie, przy czym jak już mnie przypili sięgam po audiobooki, bo czytanie książek to dla mnie katorga