Słyszeliście te wszystkie pierdoły o tym, że kobieta to ta słabsza (ale i ładniejsza) płeć? O tym, że nie potrafimy odkręcić słoika z ogórkami, przykręcić śrubki, a o spalonym wiemy tylko to, że to taki kotlet, który za długo leżał na patelni? I chociaż faceci utrzymują,że tak jest okej bo przecież to oni chcą być samcami alfa to nie ukrywają, że wyjątki od tej reguły – i od postaci sztampowej kobiety, takiej wracającej z zakupów i plotkującej z psiapsiółami – są atrakcyjne. A atrakcyjne jest pożądane… czyż nie?

KOBIETA – SPORTSMENKA

Chociaż jeszcze do niedawna siłownia była całkowicie męskim terenem, przepełnionym zapachem ich potu i zboczonymi żartami o blondynkach z brunetkami, to zaczyna się to zmieniać. I nie chodzi mi tu o aerobik czy inne dziwne podskoki do muzyki, ale o prawdziwe ćwiczenia, które dziewczyny wykonują coraz chętniej, by zadbać o swoją sylwetkę i nie dopuścić do tego, by było po nich widać, że lubią późno w nocy zajadać się McDonaldem. Panowie, możecie być zaskoczeni, gdy ujrzycie swą lubą z ciężarkami w dłoniach – lepiej się nie narażać, bo jak siła większa, to i zasięg dalszy, a to znaczy, że rzucanie talerzami podczas kłótni może się zrobić naprawdę niebezpieczne, i wreszcie miska z zupą wyląduje nie na waszym stole, ale na twarzy. Dość boleśnie, jak przypuszczam.

KOBIETA – GRACZ

Nie, to że grasz w Simsy albo sadzisz roślinki w gierkach na fejsie nie oznacza, że jesteś graczem. Chodzi mi o te prawdziwe, grające dziewczyny – te, dla których RPGi nie straszne, strzelanki to pikuś, a kiedy mówisz, że war never changes, to wiedzą, o co chodzi.
I chociaż faceci kobiety grające traktują z góry i ulgowo, to zabawa zaczyna się dopiero, kiedy gra polega nie na kooperacji, ale rywalizacji.  Po pierwsze: godziny mijają jak z bicza strzelił, kiedy próbujesz zabić swoją (podobno ukochaną!) drugą połówkę. Po drugie: kiedy ona wygra, on robi niezły cyrk. Że to wszystko to przypadek, on dał jej fory, a właściwie, to ta gra jest głupia. Oczywiście. Bo męska duma nie może przeżyć, że potrafimy grać równie dobrze, jak oni. Nawet i lepiej. A to, że pobiłyśmy rekord, który ostatnio sam ustanowił w swojej ulubionej grze… no cóż, panowie. My też potrafimy.
Jak nam się chce, oczywiście. A wam tak naprawdę się to podoba.

KOBIETA- KIBIC

Dużo ich się ostatnio napłodziło po tym naszym polskim Euro. Koszulkę białą lub czerwoną – mają, farbki do twarzy też, trąbka do kibicowania się znajdzie. Krzyczą, gdy jest gol, przeklinają siarczyście, gdy tracimy punkty.  Orientują się w zasadach, znają rankingi i wiedzą, do którego sportowca lepiej nie wzdychać przy swoim ukochanym.
Gorzej, kiedy mecz jest w telewizji, bo pary będą miały dylemat – skoro ona miała być w kuchni i pichcić obiad, a siedzi przed ekranem wlepiając gały w to, co się tam dzieje, to kto poda pilota i przyniesie czipsy? Cholera.

  • A Lara Croft? :))

    • mh

      oo, Lara Croft też. Jak najbardziej!

  • Nic nie mam przeciwko temu , aby kobiety się dzielnie rozwijały we wszystkich dziedzinach jakie sobie wymarzą, jednak ważne, aby na siłę nie chciały tego robić udowadniając coś facetowi bo przecież nie o to chodzi. Kobiety przede wszystkim jeśli chcą cokolwiek robić niech to robią pozostając w tym bardzo kobiece, mogą podnosić ciężary , śmigać motorem, grać w rpg itp, itd, ale dla własnej przyjemności, a nie aby coś udowadniać. Facet , który zmusza swoim zachowaniem do tego kobietę jest po prostu głupcem. Można to odwrócić i niech wam kobietom udowodni , że może być bardziej kobiecy od kobiety skoro wymaga abyście udowadniały, że jesteście bardziej męskie od faceta. Niech wykona wszystkie uznane za kobiece czynności lepiej od nich i niech jeszcze przy tym udaje, że mu z tym dobrze. Już kiedyś było takie hasło „dziewczyny na traktory!”. A co jeśli one nie mają ochoty, a trend jest odwrotny? Mają zatracić swoją kobiecość dla jakiegoś widzimisię samców i partii! Zgroza… .Ojciec w dzisiejszych czasach posiadający córki od ich najmłodszych lat ma obowiązek uczestniczyć czynnie w ich rozwoju jeśli chodzi o tzw. kiedyś stereotypowo męskie zajęcia i uczyć je w niezbędnym zakresie tego cokolwiek by to nie było, narciarstwo, quad wbicie gwoździa młotkiem, kop w jaja niegrzecznego faceta, praca przy remontach, nieużalanie się nad sobą itp itd. Taka mała dziewczynka gdy dorośnie i stanie się kobietą na pewno nie będzie miała kompleksów, aby dorównać mężczyźnie i zajmie się sobą i byciem kobietą, a zaczepki ze strony szowinisty faceta pozostaną nie zauważone i zignorowane. Faceci niech się zajmą rozwojem własnym bo coraz więcej jest lalusiów, mamisynków i niedorajd życiowych, którzy gdy naprawdę będzie potrzebny facet to rozłożą ręce i co wtedy…? Poproszą kobietę o pomoc…? Żal i dramat…Prawdziwie męski świat ulega autodestrukcji. Czym znaczna większość facetów może się dzisiaj pochwalić??? Że zkilowała ileś tam botów w rpg,wypiła z podobnymi sobie kolasiami hektolitry piwska,wypalili kilogram madżangi, zaliczyli ileś tam panienek wieczorem na baletach itp itd? A gdy np. są obecni przy porodzie swojego dziecka to padają pod wrażeniem widoku krwi na twarz, a z ziemi musi ich podnieść „biedna i słaba pielęgniarka kobieta „.
    ps.niech uważają jeśli takowa kobietka dobrze odrobiła lekcję w szczególności z tego kopa :-).

    • Cholera, ja bym chyba padł przy porodzie:P Pełne poparcie, zwłaszcza, że kobiety uważam za silną płeć. Psychicznie są niejednokrotnie silniejsze od facetów. Ciało wątłe, wielkie serce – ot kobieta!

  • Ja bym dodała, że bycie zwyczajną, przeciętną babeczką przez jeden dzień byłoby wyzwaniem dla faceta w ogóle. Przypuszczam, że polegliby depilując sobie włochy na nogach i bikini, w trakcie okresu zwijaliby się z bólu, kiedy my, kobiety jesteśmy w stanie w trakcie największego okresowego bólu śmigać na niewygodnych szpilkach po galerii handlowej i nie narzekać na odciski. A jakby im przyszło dziecko rodzić… Kobiety są tak twarde, jak jeszcze żaden facet nie był, więc dobrym pomysłem nie jest mówić o nas ‚slaba plec’

    • ;_-) Oj niech świat kobiet zostanie jako słaba płeć (choćby w teorii), bo w przeciwnym razie faceci „przestaną was nosić na rękach” i nawet to zadanie przypadnie kobiecie?! 😉

    • mh

      za kilkanaście lat.. nie zdziwiłabym się, bo wszystko idzie w tym kierunku ;D

  • Zabronię mojej kobiecie zabaw z ciężarkami. Wszak talerz z zupą wolę przed sobą mieć niż na twarzy ;d

    • mh

      albo chodź na paluszkach i nie prowokuj do rzucania talerzami ;D

  • wychowałam się w biedzie-może dlatego stawiam na być zamiast mieć? bo kreatywnie kombiinuję całe życie:)

    a co powiesz na typ taki jak ja? biję się na noże- mój mąż mnie w tym trenuje, klnę za 3, mam krótkie włosy, umiem przywalić w barze na butelki, uwielbiam broń białą ogólnie, nie lubię komedii romantycznych, wypijam 12 piw, bardziej znam się na piłce od mojego męża i wszystkich innych sportach, gram po sieci w CoD i Diablo, kibicuję gdy mąż gra w Wiedźmina, stale mi jedno w głowie?:D niestety albo stety- jestem cholernie męską kobieta. kocham Domino Harvey( słyszałaś o niej?)- to taki torchę mój ideał albo Revy z anime Black Lagoon.
    a mimo wszystko-uważam się za bardzo kobiecą. podkreślam swoje kobiece walory- to nic, że lubię igły i krew, prawda? kocham gotowac. nie chcę mieć dzieci ale cudzymi się zajmuję. jestem wiccanką- a to jednak bardzo kobieca religia- czytaj, jestem czarownicą. marudze gdy mam pms. ja w ogóle non stop marudzę jak to babeczki z tandetnych filmów.
    po prostu kobiecość niejedno ma imię i ja się do tego stosuję. moja męskość jest tylko pozona- bo to inna siła kobieca. agresywna ale i ta wewnętrzna. tak samo jak męska. jesteśmy zbyt chyba skomplikowani. a mojemu mężowi moja „męskość” nie przeszkadza. można się dogadać, zagubiony się chyba nie czuje, ale zapytam wieczorem dla pewności:D
    aczkolwiek zauważyłam pewien niepokojący trend- wiele kobiet chce być „męskimi” by przypodobać się facetom. właśnie owe kibicki, gracze…ile w tym gry, ile prawdy?

    • mh

      Rzeczywiscie, różne są te kobiecości. A co do przypodobania się facetom… to głupie, przecież jak się kapną, że cały ten zachwyt ich ulubionym rpgiem to ściema, to niezbyt dobrze będzie świadczyc o takiej delikwentce ;D

  • ewela

    Ja tam nie potrafię otworzyć sama każdego słoika 🙁

    • i chwała Ci za to, przynajmniej jakiś powód, żeby znaleźć sobie faceta :d

  • Wiem co to spalony i gram w NFS ;P Słoiki też niektóre potrafię otworzyć a to może dlatego, że zostałam wychowana na gospodarce ;p Kibicuję z bratem aby dotrzymać mu towarzystwa. Na siłkę nie chodzę ale robię brzuszki 😉 Wszystkiego po trochu, zawsze coś dla siebie.

    • mh

      i bardzo dobrze;) zaradna jesteś!

  • Ja raczej żadną ze „strasznych bab” nie jestem, przynajmniej nie typową. Na siłownię chodzę chętnie, ale raczej po mnie nie widać dopóki nie przyłożę, więc się nie liczy. 😀 gracz ze mnie też raczej marny. Fazę kobiety kibica przeszłam podczas Euro, oglądałam mecze, śledziłam rankingi i nawet nauczyłam się rozóżniać zawodników paru drużyn, ale po skończonych zawodach mój entuzjazm jakoś osłabł. 😉 ale za to jestem w domu osobą przykręcającą śrubki, składającą meble, przybijającą gwoździe i, o dziwo, otwierającą słoiki. 🙂
    P.S.: podoba mi się Twój gust muzyczny! 😀

  • jestem za!!! kobiety powinny byc na rowni z mezczyznami a nie jakies tam ”slaba plec”:)))

  • Ja nie należę do żadnej z grup, ale gdybym należała, to skopanie tyłka wzięłabym na poważnie i byłabym Ciri z sagi o Wiedźminie xD Tak już jest, że mam coś z „rycerza”,przede wszystkim zakuty łeb, noale… 😛

  • Świetny blog, mh-o ;D wczoraj nieźle się uśmiałam dzięki Tobie tak sobie tu siedząc. Także tego ten dzięki 😀 i pisz tak dalej!!!!!!