Wiecie, jak to jest – coś się stanie, gdzieś wybuchnie elektrownia, gdzie indziej zapali się jakiś las, a w Ameryce któraś z tych niewinnych gwiazdek Disneya powiększy sobie piersi. I to naprawdę wystarczy, żeby ludzie zaczęli gwałtem biec do marketów, kupować masę żarcia i mówić wszystkim sąsiadom, że będzie koniec świata, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. A koniec będzie oczywiście wyglądał tak, jak oni sobie wyobrażają.


NOC ŻYWYCH TRUPÓW

Straszne, a zarazem proste tak, jak zdanie złożone przez niektóre wielkomiastowe galerianki wędrujące codziennie po Zarach i innych sklepach, w których zwykły t-shirt kosztuje milion złotych. Są jacyś tajni amerykańscy naukowcy, albo jeszcze bardziej tajni islamscy terroryści, którzy wynaleźli jakimś cudem wirusa, który jest bardziej upierdliwy od trzydniowej jelitówki: zamienia cię w krwiożerczego zombie. Jednym zdaniem: nie żyjesz, ale żyjesz., co więcej, masz straszną ochotę zjeść swojego sąsiada, najlepiej na surowo. Haczyk jest taki, że jeśli zombie ugryzie człowieka, to ten człowiek najpierw zdycha, a potem sam się staje trupem. Jakie są plusy takiego końca świata? Kiedy już wszyscy będą ugryzieni, można będzie budować nowy świat, pełen zgnilizny i utykania. To ma też swoje plusy: nie widziałam nigdy grubego zombie, więc wszyscy, którzy dążą do anorektycznej piękności, powinni być ukontentowani swoim wyglądem. A co z modą? Cóż, porwane ciuchy a’la znalazłam w śmietniku i tak już królują na wybiegach, więc za wiele się nie zmieni. A że zanim zostaniemy ugryzieni, będziemy się chować w piwnicach i bać się każdego szmeru w obawie przed staruszką, która zrobiła się cała jakaś zielonkawa i je ludzi? Dla wyglądu trzeba cierpieć.


SĄD I WSZYSCY DO PIERDLA

Inni sądzą, zgodnie z ich religią, że przyjdzie po wszystkich Zbawiciel, Bóg ukaże się spośród chmur i będzie sądził za wszystkie grzechy, które do tej pory ludzie uczynili. I do tego nie wnikam, każdego prywatna sprawa.

Ale nie można skomentować jednego: niektórzy wręcz cieszą się, że tak będzie, bo wreszcie można będzie donieść na znajomego, który kiedyś zakosił rower spod spożywczaka, mając lat piętnaście, oraz na tą upierdliwą babcię z czwartego piętra, która każdego wieczoru ogląda Rodzinę Zastępczą tak głośno, że nie da się spać – a więc bliźnim szkodzi.  Ludzie jednak nie biorą pod uwagę, że sami nieźle broją, nawet czasami tego nie rejestrując. Bo wiecie, jak to jest – tamta to bez ślubu żyje, a i do kościoła nie chodzi, a co więcej ma piątkę bachorów, ale to, że sami lepsi nie jesteście i coś na sumieniu na pewno macie – to przecież Bóg przebaczy, no bo co, mnie ma ukarać? Wszystkim się w tyłki zagląda, tylko nie sobie i może się okazać, że jeżeli tak skończymy, to większość sobie posiedzi na gorących wakacjach… miliard kilometrów w dół.

KONIEC ŚWIATA KUJONÓW

Cała reszta, która uważa się za zbyt mądrą i elokwentną, żeby wierzyć w takie rzeczy jak anioły i zombie, twierdzi, że koniec świata będzie całkowicie przeciętny: ot taki tam deszcz wielkich jak brzuch mojego kota meteorytów, trochę ocieplenia globalnego, roztopienia wszystkich lodowców i wreszcie pęknięcie ziemi na pół, tak, jakby była wielkim ciastkiem Oreo.

Z tego powodu niektórzy szykują schrony, budują wielkie piwnice, gromadzą zupki chińskie i zapiekanki z Biedronki, które są nie dość że tanie, to wytrzymają do 2020 roku na luzie. Projektują też kombinezony, bo może się zdarzyć, że zamiast meteorytów, któryś z krajów walnie bombę jądrową gdzieś w Ziemię i wszystkich nas powybija. A ci, którzy zostaną – będą mieli trzy głowy i jedną stopę, bo tą drugą im urwie. I chociaż to jest najbardziej optymistyczna wersja: bo ani nie czeka ich piekło, ani zjedzenie przez zombie – to i tak za wesoło nie jest. Chyba, że macie już bilet do którejś z krypt, wybudowanej przez jakiegoś psychola, która ma chronić przed całym chemicznym złem tego świata. Wtedy w ogóle nie musicie się martwić.

Przeczytaj także:

  • Jedno jest pewne: będzie niezła rozpierducha.
    Świetne spojrzenie na tych „rozhisteryzowanych” ludzi, non stop myślących o końcu świata. Carpe diem, a nie armagedon 😉

  • Koniec świata jako zombie ma swoje plusy, bo przynajmniej wszyscy będą bezmyślni i usprawiedliwieni w swoich działaniach, czego nie można powiedzieć o „współczesnych zombie”, gdzie człowiek człowieka często by pogryzł z zazdrości czy nienawiści. Religijny koniec świta to bzdura wymyślona przez ich przywódców, aby trzymać w ryzach za pomocą strachu lud małej wiary i małego serca, który zasila ich kabzę, aby odkupić swoje grzechy no i biznes się kręci. Ten naukowy koniec świata jest najbardziej prawdopodobny, szczególnie jak ludzie będą coś sprawdzać, metodą prób i błędów. Polak przykładowo jak posiadał dwie metalowe kulki to jedną zgubił, a drugą zepsuł ;-). Czy będzie tak spektakularny i głośny jak w opisie w/w ??? A może jakiś mały wirusik :-).

    • @Autorka
      Widać, że się nie znasz… Jako ekspert ds. zombilogii odsyłam do FACHOWYCH materiałów np. dokument „Zombiland”. Zobaczysz, że koniec jest już bliski…

    • mh

      Zapomniałeś o „The Walking Dead” 😉

  • A ja słyszałam, że padną komputery i cała elektronika. ;D Wrócimy do czasów sprzed elektryfikacji, ale informatycy szybko nas wyprowadzą z tego nieszczęścia. ;D

    Jako dziecko marzyłam, by zobaczyć prawdziwy koniec świata opisany w Apokalipsie św. Jana. Pewnie zobaczę, nie wiem tylko, czy będzie to za mojego życia, czy tysiąc lat po śmierci. 😉

    A na razie każdy ma swój prywatny koniec świata- śmierć. Przypomina mi się Dżuma i postać Cottarda, który cieszy się, że nie jest wyobcowany ze swoim strachem. W dniu końca świata ludzie nie będą wyobcowani ze swoją prywatną, niemodną i w-tej-chwili-niechcianą śmiercią. Cokolwiek dotyczy wszystkich jest łatwiejsze do zniesienia. ^^

  • Końca świata nie widać.
    Coś na pewno będzie ..ale czy taki jaki sami sobie wyobrażamy czy po prostu świat dalej będzie pędził na margines jak w obecnych czasach. Żaden schron ani inne cuda na kiju nie ochronią nikogo. Jak ma nas wybić to wszystkich. Choć pożyłabym sobie jeszcze …

  • Wersja o zombie najbardziej mi się podoba – jest efektowna, epicka i z rozmachem (jak na koniec świata przystało!), a poza tym zawsze skrycie marzyłam, żeby biegać po mieście z ak-47 i strzelać do zzieleniałych sąsiadów z piętra wyżej, którzy systematycznie umilają mi noce swoimi jękami. I granatem bym sobie mogła rzucić… Ot, tyle możliwości, tyle zombie i tyle czasu – ahoj, przygodo! Spełnijmy wreszcie swoje marzenia z dzieciństwa o byciu jak bohater krwawej gry komputerowej!