Chcemy być wyjątkowi. Kupujemy hipsterskie koszulki z trójkątem, które nosi połowa lookbook’a, próbujemy  silić się na oryginalność, znajdując sobie różne dziwne, i trochę niepokojące hobby – na przykład oglądanie koników morskich płynących niewiadomo gdzie na youtubie – albo po prostu zachowujemy się tak, że znajomi nie są do końca pewni, czy wszystko z nami w porządku.  Starając się być unikalnym zastanawiamy się tylko nad tym, co jeszcze może nas wyróżnić z tłumu, jednak czemu nie zastanowić się, co nas z tłumem łączy?


JESTEŚMY JEDNAKOWI

.. w pewnych kwestiach, oczywiście. Są takie zachowania, które z pewnością kwalifikują się pod Nagrodę Nobla z kategorii dziwności, ale co najlepsze – są one typowe dla prawie każdego z nas. Jak mawiał stary dziadzio Terencjusz: nic co ludzkie, nie jest nam obce. Swoją drogą, nic co dziwne też nie jest nam obce – raczej bardzo, bardzo znajome…

DLACZEGO JA JESTEM W TYM POKOJU?

Czasami oglądając telewizję, siedząc na kanapie czy jak zwykle zresztą, egzystując przy kompie, olśniewa nas genialna myśl, żeby udać się po coś do innego pokoju. Więc ruszamy swoje szanowne siedzenia, idziemy do danego pomieszczenia i… zadajemy sobie pytanie: po co ja tu jestem?
Istnieje dużo teorii spiskowych na temat tego zjawiska, ale jak dla mnie najprawdopodobniejsza jest ta, że ktoś sobie nami gra w Simsy, i każe nam iść do innego pokoju, a potem anuluje akcję. I tak jak w grze, Sim – czyli w tym przypadku my – nagle stoi i jest zdezorientowany jak kot furczący na swoje odbicie w lustrze. Pozostaje nam modlić się o to, aby Wielki Gracz nie bawił się wsadzając nas do basenu i zabierając drabinkę, lub zamurowując nas, czekając aż pomrzemy z głodu*.

TO KTÓRA TO BYŁA GODZINA?

Jesteśmy społeczeństwem, dla którego czas jest bardzo ważny. Spieszymy się ciągle, biegniemy tu, biegniemy tam, ciągle w ruchu, biegnąc jemy, pijemy, spotykamy się z przyjaciółmi i kupujemy bułki w spożywczaku. Nic więc dziwnego, że zerkamy na zegarek prawie tak często, jak logujemy się na facebook’a. Czasami jednak spoglądamy na godzinę, przenosimy wzrok gdzie indziej i.. nie pamiętamy, jaki czas przed chwilą odczytaliśmy. W wersji dla bardziej roztargnionych – takich jak ja krejzolek – można zapominać nawet kilka razy pod rząd, aż wreszcie… nie, nie zadziała. Roztargnieni niech lepiej spytają o godzinę kogoś innego, zamiast zapętlać się w ciągłe zerkanie na zegarek.

ZNIKAJĄCY SCHODEK


Podobno schody to jedne z pierwszych narzędzi rozrywkowych w życiu człowieka. Już Egipcjanie po zbudowaniu piramid bawili się skacząc ze stopnia na stopień – a ten, który potrafił przeskoczyć kilka stopni naraz, zdobywał wszystko – dziewczynę z fajnym makijażem robionym starożytnym eyelinerem, trochę złotych skarabeuszy i pięć kotów w gratisie. W dzisiejszym świecie ludzie mają dziwną tendencję do zapominania o ostatnim schodku, co kończy się najczęściej prawie-szpagatem i minizawałem, kiedy noga przygotowana na oparcie, spada w dół. Czasami sytuacja przebiega odwrotnie – to my myślimy, że schodka już nie ma, kiedy on jednak jest. Amerykańscy naukowcy** już zajmują się tą sprawą,  pragnąc dowieść, że ostatni schodek ma tendencję do znikania się i pojawiania w najmniej spodziewanych momentach, a maczał w tym palce któryś z książkowych czarodziei, tylko jeszcze nie wiadomo, z której książki dokładnie.

PODSUMOWUJĄC

Mam złą wiadomość dla wszystkich hipsterów, dziwnych ludzi chcących być dziwnymi oraz różnych indywidualności- mimo wszystkich waszych starań, zawsze jakaś część waszych działań będzie po prostu zwykle mainstreamowa. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy zapominają co chcieli chwilę po tym, jak weszli do pokoju, nie pamiętają, która godzina i są ciągle nękani przez znikający i niesamowicie wkurzający, legendarny ostatni schodek.

*czyli stosował wszystkie te czynności, które my robimy, by pomysłowo pozbyć się naszych Simów.
** których nikt nigdy nie widział, ale wszyscy o nich wiedzą. Jedno jest wiadome – są gdzieś w Ameryce.

Przeczytaj także:

  • A co do hipsterów… Ich założeniem jest to że stoją w opozycji do pop kultury, że są niby indywidualistami, którzy sami za siebie decydują i nie dadzą, by ktoś narzucał im styl (zacna idea, serio). Nie lubiąc popu, są tak samo sterowani jak ludzie lubiący to co aktualnie jest na topie. Są tak samo więźniami ogółu jak ci co ślepo jadą za tym co wszyscy lubią. Bo jeśli są przeciwko czemuś, tylko dla tego że wszyscy to lubią to jest bez sensu, bo są tak samo uwięzieni przez tak zwany owczy pęd, tylko w drugą stronę. A to nie o to w tym chodziło… Chyba… Co nie? Ale i tak to jest głupie…

    Jak chcesz być indywidualistą to słuchaj to co Ci się podoba, i nie kalkuj stylu innych, nie wiem, ubierz ramoneskę, różowe jeansy i zrób sobie dredy. Dam sobie rękę odciąć że nie spotkasz nikogo kto wygląda jak Ty! XD

    (mh, to nie jest do Ciebie, tylko apel do ogółu 😀 )

  • Aguś

    Z tym znikającym schodkiem to ja mam swoją teorię ;] Wszędzie jest hogwart >^.^<

  • ewela

    Kocham Cię za te wpisy 😀 :*

  • Dla mnie dziwne są te wszystkie subkultury one ograniczają strasznie-zbiory ludzi którzy chcą być inni i na skutek tego są tacy sami.Wszystko ma jakiś wspólny mianownik ,ale zapewne wiele nas łączy ,ale bardzo wiele też dzieli.