Wszyscy wiedzą, że jeśli istniałyby zawody w skuteczności udowadniania swojej racji, to kobiety bezapelacyjnie zajęłyby w nich pierwsze miejsce. Na nic zdałaby się tutaj wyćwiczona retoryka, wrodzona charyzma czy nawet argumenty siłowe, którymi mogliby dysponować mężczyźni – szczęśliwe użytkowniczki butów na obcasie zawsze dopną swego. Dlaczego? Cóż, ewolucja. Nie bez powodu istnieje przysłowie: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A wszystko dzięki tajnej umiejętności, którą my, kobiety, posiadamy…

Kiedy kobieta czegoś chce, ma dwie drogi działania: obrazić się, albo po trupach dojść do celu. O ile to ta druga opcja wydaje się być bardziej skomplikowana, o tyle, między Bogiem a prawdą, to właśnie obrażanie się jest procesem, przy którym produkcja bomby jądrowej to pryszcz. Co więcej, obserwując płeć piękną, można dojść zarówno do zaskakujących, jak i przerażających wniosków – wszystkie zachowujemy się tak samo, a nasze strzelanie fochów przychodzi nam z taką łatwością, jak uprawa ryżu staremu Chińczykowi, co oznacza, że proces ewolucji nie tylko nie wyplenił nam tego brzydkiego nawyku, ale wręcz przeciwnie – utrwalił go i zakodował.

GROŹNE MILCZENIE 

Zaczyna się niewinnie, bowiem kiedy mąż odmawia kupna kolejnej pary szpilek w tym samym -według niego – kolorze, a chłopak przypadkiem pochwali urodę wspólnej koleżanki, kobieta nagle milknie, co jak wszyscy wiemy, zdarza się rzadko.  Na zatroskane pytania swojej drugiej połówki odpowiada burkliwie, pod nosem, czasami zmieniając ton głosu tak drastycznie, że brzmi jak Lord Vader przed mutacją. To najlepsza pora, by uciekać z pola walki, lub wywiesić białą flagę i przyznać się do winy, której się nie popełniło – inaczej biada zwykłym, męskim śmiertelnikom.

WCALE NIE JESTEM OBRAŻONA

Czyli słowa, po których już jest za późno. Dla jasności – w Specjalnym Translatorze Słów Kobiet zawierającym bonusowy dodatek w postaci listy zdań,  których nie należy ignorować, te jest w pierwszej dziesiątce. Jeżeli mówimy, że nie jesteśmy obrażone, to znaczy, że jesteśmy obrażone. Co przepowiada między innymi tyle, że ty, męski osobniku, masz cholerne kłopoty. Inaczej mówiąc, jesteś po czubek nosa w bagnie, które zaraz wciągnie cię na sam dół.

JUŻ NIEWAŻNE

Czytaj: nie chce mi się dalej kłócić, bo i tak mam rację, niezależnie od tego, co powiesz. Nieważne to słowo-klucz, używane w przypadku, gdy:
a)chłopak ma rację, ale racji nie ma, bo przecież to kobieta ma zawsze rację;
b) chłopak przeprasza
Punkt A jest chyba oczywisty dla wszystkich, którzy chociaż przez chwilę mieli styczność z płcią piękną (zakładam, że oprócz Tolkienowskiego Golluma, to raczej każdy osobnik żyjący na Ziemi). Punkt B… , no właśnie.  Zmierzamy do końca kobiecego celu – postawiła na swoim, a mężczyzna przeprasza za coś, co zrobił, czego nie zrobił, lub całkowicie na zapas. Istnieje jednak pewien kruczek – co z tego, że przeprosił, skoro na pewno nie zrobił tego szczerze, lub (co gorsza) powiedział to na odczepnego?  Nieważne zmusza mężczyznę do kolejnego wysiłku myślowego – czy aby na pewno wszystko jest okej i czy może już liczyć na kolację. Najlepiej, żeby poprzepraszał jeszcze z pół godziny – to zawsze działa.

EFEKT KOŃCOWY

Kiedy wreszcie strony dojdą do porozumienia (często po kobiecych, krokodylich łzach i wielokrotnym potarzaniu załamującym się głosem ale ty mnie już nie kochasz!), najczęściej okazuje się, że mężczyzna – sam z siebie, oczywiście – stwierdza, że był palantem, nie pozwalając swojej myszce na kupno nowych par szpilek, bowiem OCZYWISTE jest, że były one jej bardzo potrzebne. Chłopak zaś stokrotnie powtarza, że pochwalona wcześniej koleżanka jest tak naprawdę grubą, ohydną paskudą, której nie dotknąłby nawet kijem. A na następny raz uważa, przy kim komentuje jędrne pośladki idącej przed nim białogłowy.

Przeczytaj także:

  • Ewela

    Dobre 😀 ale wcale tak nie jest 😛 tzn. nie zawsze 😀

    • mh

      Zakładałam się z Patrykiem o to, że któraś to napisze! Wiadomo, że nie zawsze, ale dziwnie podobnie wszystkie się zachowujemy w takich sytuacjach, haha 😉

  • Anonymous

    no jasne, że ktoś zaprzeczy bo to tekst koloru blond. ale to twoja subiektywna ocena .. szkoda Patryka?

    • mh

      To, że subiektywna, to oczywiste – to blog. A Patryk na życie ze mną nie narzeka, wręcz przeciwnie 😉